Blog > Komentarze do wpisu
Dzień drugi

Ogoliłam kota. Miałam dosyć kłaków. Było ultimatum, brak kłaków, albo won z domu! I w końcu miarka się przebrała. Rano odkurzyłam, wracam z pracy, a tam kłaczarnia. Powieka zaczęła mi drgać samoistnie. Chwyciłam telefon i na wieczór umówiłam się z opiekunką, że jakby kotowaty się darł, to opiekunka przypilnuje dziecka, które o tej porze powinno już spać. No i oczywiście spać nie chciało, jak zawsze kiedy właśnie powinno. A opiekunka i pani od golenia kota przyszły akurat punktualnie. W ostatniej minucie dziecko zasnęło, pocałowałam, pogłaskałam po głowie i ruszyłam na balkon. Kot cały zmierzwiony. Wie co się święci. Ale najpierw spryskałam balkon feromonem, wiadomo, sztachnąć feromona dobra rzecz! Później wyciągnęłam kocie przysmaki i zaczęłam głaskać. Kot zaczął mruczeć, a pani golić. Po godzinie, miałam ogolonego, odkłaczonego kota i worek kociej wełny na sprzedaż. Kupujących było brak. Spokój i czystość w domu. I obrażony przez jeden dzień kot.

środa, 08 września 2010, alanka

Polecane wpisy